•Artykułów• : 211
•Odsłon• : 2620427
Powiat Rypiński - cz.I
Wst?p
Od d?u?szego czasu poszukiwa?em szczeg�?owego opisu powiatu rypi?skiego z XIX wieku, kt�ry mia? by? sporz?dzony przez �wcze?nie ?yj?cych. Zale?a?o mi szczeg�lnie na opisach "nie lukrowanych", kt�re zdominowa?y obecnie wydawane opracowania.
Przegl?daj?c dwa roczniki Dziennika Warszawskiego (1871 i 1872) odnalaz?em to czego szuka?em. Jest to opis prawie wszystkich temat�w pozostaj?cych w zainteresowaniu genealoga, wed?ug stanu z ko?ca lat sze??dziesi?tych XIX wieku.
W prezentowanym tek?cie mo?na odnale?? odpowied? na pytanie, w jakich naprawd? warunkach ?yli nasi poprzednicy II po?owie XIX w.? Wydaje si?, ?e temat zosta? wszechstronnie om�wiony. Nawi?zuj?c do warunk�w ?ycia w latach wcze?niejszych s?dz?, ?e by?o jeszcze gorzej, sic!
Z uwagi na obszerno?? materia?u podzieli?em go na kilka cz??ci, kt�re sukcesywnie b?dziemy publikowa?. Do pierwotnego tekstu przedstawionego w oryginalnej pisowni dodano jedynie s?owa kluczowe.
Redaktor, wrzesie? 2015 r.
POWIAT RYPI?SKI
ZARYS STATYSTYCZNO-ETNOGRAFICZNY
cz??? I - mieszka?cy
Demografia z 1869 r.
Pod?ug ostatniego spisu, ludno?? sta?a i niesta?a wynosi?a w powiecie rypi?skim w roku 1869: m??czyzn 24,139, kobiet 27,032, razem 51,441; w chwili od??czenia powiatu rypi?skiego od lipnowskiego, pierwszy z nich mia? tylko 49,080 mieszka?c�w; lecz r�?nic? co do liczb powy?szych przypisa? nale?y jedynie niedok?adno?ci przy sprawdzaniu ksi?g ludno?ci.
Pomieniona liczba 51,441 mieszka?c�w dzieli si? pod?ug narodowo?ci jak nast?puje: 200 Rosjan, a mianowicie wojskowych nale??cych do rozmaitych komend miejscowych, jako to do stra?y granicznej, stra?y ziemskiej, oraz ?o?nierzy urlopowanych i urz?dnik�w w s?u?bie b?d?cych; do tego doda? nale?y 20 kobiet; liczba Polak�w wynosi 20,143 m??czyzn i 22,530 kobiet; Niemc�w 2,772 m??czyzn i 3,109 kobiet, i ?yd�w 1.559 m??czyzn i 1,728 kobiet. Liczba zawieranych zwi?zk�w ma??e?skich dochodzi do 474 na rok; w roku 1869 umar?o m??czyzn 671, kobiet 700; urodzi?o si? m??czyzn 1,187, kobiet 1,022.
Religijno??.
Te? liczby odpowiadaj? tak?e wyznaniom, wszyscy bowiem Rosjanie s? wyznania prawos?awnego, Polacy rzymsko-katolickiego, Niemcy ewangelicko-augsburgskiego i ?ydzi moj?eszowego. Wszelako? te dwa ostatnie wyznania maj? swoje sekty; liczna jest mi?dzy innemi sekta anabaptyst�w, kt�rych zasada wiary zale?y, jak wiadomo, na tem g?�wnie, ?e pierwszy chrzest jest niedostateczny dla cz?owieka i ?e przeto po doj?ciu do wieku dojrza?ego, nale?y przyj?? chrzest powt�rny w rzece, za przyk?adem danym przez Chrystusa Pana. W lecie roku zesz?ego, jeden z kaznodziej�w anabaptystowskich, zwiedzaj?cych do?? cz?sto tutejsz? miejscowo??, chrzci? powt�rnie wszystkich swoich wsp�?wyznawc�w w stawie poro?ni?tym sitowiem. O ile mog?em przekona? si? sam naocznie, anabapty?ci, z wielk? dla siebie strat? materjaln?, odmawiaj? po ca?ych dniach psalmy, wieczorami za? zgromadzaj? si? w tym?e celu u jednego ze swoich wsp�?wyznawc�w. Anabapty?ci nie uznaj? chrztu i ?lubu udzielonego przez pastora ewangelicko-augsburgskiego; wywo?a?o to w sferach administracyjnych kwestj?, kto ma prowadzi? ksi?gi stanu cywilnego anabaptyst�w; czynno?? t? powierzono burmistrzom, a zatem zaliczono ich pod tym wzgl?dem do jednej kategorji z ?ydami; nie wywar?o to atoli ?adnego wra?enia na sekciarzach, dla kt�rych oboj?tem jest, jak si? zdaje, kto prowadzi? b?dzie ksi?gi stanu cywilnego.
?ydzi dziel? si? tak?e na dwie sekty: prawdziwych ?yd�w czyli tak zwanych �starozakonnych" i husyt�w; ta ostatnia sekta zale?y g?�wnie na t?umaczeniu przepis�w wiary i na d??no?ci do przywr�cenia wszystkich zapomnianych od dawna i przestarza?ych formu?, wyznania moj?eszowego; maj? oni swoje osobne domy modlitwy; ubranie ich r�?ni si? od ubrania innych ?yd�w i przep?dzaj? oni ca?y czas na czytaniu ksi?g ?wi?tych i na pr�?nowaniu; lecz mowa tu tylko o m??czyznach , kobiety bowiem pracuj? ci??ko dla m??�w i trudni? si? wszelkiemi robotami; rabina za? maj? oni wsp�lnego z innymi ?ydami. Antagonizm pomi?dzy husytami i innymi ?ydami jest nadzwyczaj silny i ci ostatni m�wi? o pierwszych jako o pr�?niakach i ludziach niezdolnych do niczego; pomimo to sekta husyt�w zyska?a w r. 1869 wielu nowych adept�w, lecz obecnie d??y nieco do upadku.
Pod?ug stan�w, mieszka?cy dziel? si? na szlacht?, liczba kt�rych wynosi w powiecie 109 rodzin; duchowie?stwo 48 osoby i kupc�w 3: drobnych handlarzy 45; mieszczan 2.200 i rzemie?lnik�w 730. Reszta mieszka?c�w nale?y wy??cznie do stanu w?o?cia?skiego.
A?eby da? mniej wi?cej wyobra?enie o ?yciu ludno?ci danej miejscowo?ci, ?ledzi? nale?y koniecznie jego ?ycie codzienne.
Domy, mieszkania, gospodarstwa wiejskie.
Domy wszystkich mieszka?c�w powiatu rypi?skiego dadz? si? podzieli?, pod wzgl?dem ich cech og�lnych, na pi?? kategorij: mieszkania bogatych w?a?cicieli d�br, posiadaczy d�br pomniejszych i duchowie?stwa, w?o?cian zamo?nych i robotnik�w u w?a?cicieli d�br, w?o?cian ubo?szych i nareszcie mieszczan.
Domy bogatych w?a?cicieli d�br, jak to wsz?dzie miewa miejsce, maj? na zewn?trz i wewn?trz cechy mieszka? dobrze urz?dzonych, niekiedy nawet nieco wspania?ych, z wszelkimi wygodami i budynkami niezb?dnymi dla komfortu, z ogrodami i t. d.; lecz poniewa? liczba takich dom�w wynosi w powiecie nie wi?cej jak cztery, przeto stanowi? one wyj?tek i nie zachodzi potrzeba opisywania ich.
Mieszkania w?a?cicieli pomniejszych d�br ziemskich i duchowie?stwa sk?adaj? si? zwykle z trzech lub czterech pokoj�w i mieszcz? si? w domu drewnianym o parterze, pod strzech? s?omian? lub pod dach�wk?; pokoje te bywaj? niekiedy otapetowane, po wi?kszej za? cz??ci maj? ?ciany otynkowane i pobielone; domy te nie odznaczaj? si? masywno?ci? dom�w niemieckich i nie trzymaj? ciep?a w zimie. Zwiedzaj?cy po raz pierwszy t? miejscowo??, mo?e by? w mniemaniu, ?e domy te zbudowane zosta?y z zastosowaniem, do klimatu w?oskiego, nie za? do miejscowej zimy i wiosny, kt�re odznaczaj? si? deszczami zimnymi i mrozami. Przed niekt�rymi z tych dom�w znajduj? si? ogr�dki lub sady, nie maj?ce pozoru estetycznego i mieszcz?ce w sobie chyba tylko wi?nie i jab?onie; cz??ci? niezb?dn? ka?dego takiego domu jest ganek z przodu i kuchnia przybudowana z boku. O budynkach w dziedzi?cu powiemy przy opisywaniu gospodarstwa.
Wi?kszo?? za? mieszka? w?o?cia?skich, zbudowana jest wsz?dzie w powiecie pod?ug jednego wzoru, obwarunkowanego konieczno?ci?, nieznajomo?ci? warunk�w technicznych i ubogiem po?o?eniem w?o?cian w og�lno?ci za dawniejszych czas�w. Wje?d?aj?c do wsi, widzimy po obu stronach ulicy b?otnistej, cha?upy drewniane gro??ce obaleniem si?, zbudowane ka?da osobno o jakich dwadzie?cia krok�w jedna od drugiej; z boku dobudowany jest zwykle chlew niziutki, kryty s?om? lub po prostu ga???mi sosnowemi; nie ma naoko?o ani p?otu, ani drzewka; stoi sobie cha?upa, wywo?uj?ca pomimowolnie smutek z powodu swej samotno?ci. Drzwi bywaj? niekiedy nie od ulicy, lecz z boku, i w takim razie cha?upa ma od frontu okienko o czterech ma?ych szybach; cz?sto atoli, w braku tych ostatnich, okno zaklejone jest papierem lub zatkane ga?ganami. Dach wysoki i stromy, wysuni?ty jest najcz??ciej naprz�d na trzy lub cztery arszyny i oparty na trzech stupach drewnianych. Z ganku takiego, dwoje drzwi prowadzi zwykle do dw�ch po?�w cha?upy, z kt�rych ka?da dzieli si? tak?e na dwie r�wna cz??ci: pierwsza od wej?cia, przegrodzona przez ca?? d?ugo??, s?u?y za stajni? dla konia, krowy i innych zwierz?t domowych, oraz za korytarz wiod?cy do izby mieszkalnej; w korytarzu tym znajduje si? drabina wiod?ca na strych.
Przestrze? izby wynosi od 10 do 12 st�p kwadratowych, zamiast pod?ogi glina ona ziemi? ubit?, w kt�rej znajduje si? d�? na ziemniaki, przykryty zaledwie kilku deskami; ?ciany s? brudne, zakopcone, niewybielone; niski piec z kominem wyprowadzonym wprost nad dach i niezasuwanym nigdy; wszystko to przyczynia si? do zimna i wilgoci w izbie w?o?cia?skiej; dodawszy za? do tego brak ?wiat?a, zaledwie zagl?daj?cego przez cztery ma?e szyby, oraz zapach gnoju zwierz?t domowych trzymanych w sieni, mo?na wyobrazi? sobie, jaki wp?yw wywiera to wszystko na warunki sanitarne mieszka? podobnych. Prawie u wszystkich w?o?cian niezamo?nych domy s? tego rodzaju, z nieznacznemi zmianami pod wzgl?dem rozmiar�w i czysto?ci; jedno ?�?ko wsp�lne s?u?y dla ca?ej rodziny, s?oma za?, prawie zawsze jedna i ta? sama, oraz brudy poduszek, prze?cierade? i pierzyny, przyczyniaj? si? do tego, ?e obraz ten staje si? jeszcze smutniejszym.
Ubo?si w?o?cianie przyjmuj? jeszcze do siebie lokator�w, kt�rzy mieszcz? si? w jednym z k?t�w izby, tak, i? w tej ciasnej i smrodliwej izbie mieszka po cztery do sze?? os�b doros?ych, opr�cz dzieci.
W?o?cianie bogatsi urz?dzaj? ju? swoje mieszkania nieco lepiej; niekt�rzy z nich maj? kuchni? angielsk? z piecem, wielkie okna z okienicami, pod?og? drewnian? zamiast ziemi ubitej i osobny pok�j sypialny; lecz rozk?ad og�lny r�?ni si? niewiele od powy?ej opisanego, ?e nie powiemy ju? nic o czysto?ci bielizny, pierzyn, poduszek i innych rzeczy. Bardzo dobrze urz?dzone s? domki kolonist�w, zar�wno Niemc�w jak i krajowc�w, z ogr�dkami rozmieszczonemi zdala jeden od drugiego, na ka?dej cz?stce grunt�w.
Lecz s? i takie mieszkania, do kt�rych strach bierze zajrze?; s? to prawdziwe schronienia n?dzy; s? to wykopane w ziemi zag??bienia, z luftem zamiast okna i z drzwiami; wszystko to nakryte jest ga???mi sosnowemi i chrustem; komin ulepiony z gliny, do tego cztery ?erdzie oplecione ga???mi i oblepione glin?,�i mieszkanie jest gotowe; mieszkaj? tam i ludzie, i krowy, i trzoda chlewna, wszystko razem; wprawdzie na mieszkania podobne natrafia si? rzadko.
Umeblowanie mieszka? w?o?cia?skich jest tak?e prawie takie? same, jak i same domy; ?�?ko wsp�lne, st�?, kufer, szafka dla naczy? kuchennych, dwa krzes?a, i ju? wszystko.
W budynkach dla robotnik�w w folwarkach w?a?cicieli d�br, liczba izb w jednym domu wsp�lnym dochodzi niekiedy do 12, i w takim razie dom taki nosi nazw? koszar, bywa zwykle murowany i kryty dach�wk?. Domy za? w?o?cia?skie s? zwykle pod strzech? s?omian?, lecz samo krycie dach�w zas?uguje na uwag? pod wzgl?dem sposobu uk?adania s?omy w spos�b zapewniaj?cy trwa?o?? i przyjemny dla oka; s?oma nie wichrzy si? na wszystkie strony, lecz przedstawia jedn? i g?adk? warstw?, grub? na 1/3 ?okcia; s?oma tak u?o?ona nie potrzebuje przymocowania za pomoc? ?erdzi lub- lub innych ?rodk�w.
Domy miejskie w Rypinie i w osadzie Dobrzynie s? r�wnie? zimne i wilgotne, jak i wiejskie, budowane s? bowiem z ceg?y wprawdzie, lecz na margel lub glin?, z domieszaniem wapna; rozk?ad pokoj�w jest nieco lepszy ni? po wsiach; sie? dzieli zwykle dom na dwie po?owy, z kt�rych ka?da sk?ada si? z dw�ch niejednakich pokoj�w i niewielkiej kuchni; wida?, ?e w?a?ciciele i budowniczowie dom�w stosowali si? do potrzeb klasy rzemie?lniczej i wyrobniczej i nie mieli wcale na widoku jakichkolwiek dogodno?ci, ?e pominiemy ju? komfort.
Uboga ludno?? ?ydowska mie?ci si? nieraz po prostu w wilgotnych, zimnych i ciemnych piwnicach. Mia?em sposobno?? widzie? jedno mieszkanie (lecz prawdopodobnie znajdzie si? ich wi?cej w Rypinie), gdzie ciemne sutereny, do po?owy zalane wod?, przegrodzone by?y sklepieniem na dwie cz??ci, woda za? la?a si? ze ?cian i sklepie?; w?r�d bia?ego dnia nie mo?na by?o czyta? tam drukowanego; ma?y kominek ogrzewa? te sutereny, w kt�rych dw�ch ludzi mieszka?o kilka lat.
W osadzie Dobrzynie wszystkie prawie domy s? murowane, o parterze; w Rypinie za? s? one tak?e prawie wszystkie murowane, lecz po wi?kszej cz??ci o pi?trze.
Najdok?adniejsze wyobra?enie o mieszkaniach w suterenach daje nam wyj?tek z artyku?u Dra Krosnowskiego, kt�ry by? lekarzem powiatu lipnowskiego.
Powiada on mianowicie:
,,Znam kilka takich mieszka?, kt�re mieszcz? si? nie w suterenach, lecz po prostu w do?ach podziemnych. Wyobra?cie sobie w g??bi sieni domu ?ydowskiego, nieo?wietlonych ani we dnie, ani w nocy, czworoboczny otw�r piwnicy. Wchodz?c do tego otworu, mo?na znale?? schody jedynie po omacku; po tych schodach, pionowych niemal, wchodzi si? do izby, r�wnie? ca?kiem ciemnej lub o?wieconej jedynie s?abym promieniem s?o?ca, kt�ry nie mo?e przedosta? si? przez zwalon? pod oknem kup? nawozu; niekiedy za? okno zas?oni?te jest przez brudne budynki gospodarskie. �Nawet w po?udnie, chyba przy ?wiecy mo?na rozpozna? rysy twarzy chorego, le??cego gdzie? w k?cie tej smutnej izby.... W takich to mieszkaniach mie?ci si? nieraz po pi?ciu i sze?ciu ?yd�w rzemie?lnik�w".
Ko?o dom�w, zar�wno w mie?cie, jak i po wsiach, gromadz? si? p?yn?ce rynsztokami nieczysto?ci, z powodu wylewania na ulic? pomyj i braku kloak. Pomimo wszelkich usi?owa? administracji miejscowej od roku 1867, kloaki i do?y na pomyje urz?dzane s? przez w?a?cicieli dom�w bardzo niech?tnie, jakkolwiek niech?? t? mo?na t?umaczy? szczup?o?ci? plac�w zajmowanych przez domy i dziedzi?ce, tak, i? niekt�rzy w?a?ciciele dom�w, nie maj? w rzeczy samej gdzie urz?dzi? te niezb?dne akcesorja porz?dnego mieszkania.
Ubi�r.
Ubranie mieszka?c�w klasy wy?szej i ?redniej znane jest powszechnie i nie przedstawia nic odr?bnego ani szczeg�lnego. Ubranie w?o?cian jest r�?ne w rozmaitych okolicach; w?o?cianie z miejscowo?ci po?o?onych nad rzek? Drw?c? nosz? powierzchu ubrania, p?aszcz z sukna granatowego, szeroki i d?ugi po kostki, z kapturem, na g?owie kapelusz pil?niowy w kszta?cie ostrokr?gowym, z przegi?ciem po?rodku; reszta ubrania sk?ada si? z kaftana i spodni w buty; w og�le str�j ten jest do?? pi?kny.
W?o?cianie za? wschodniej cz??ci powiatu, pod takim samym p?aszczem maj? co? w rodzaju d?ugiego surduta krojem niemieckim, z grubego sukna domowej roboty, oraz czapk? barankow? lub zwyk?y kaszkiet; u porz?dniejszych w?o?cian wygl?da zwykle, z pod surduta lub kurtki, wyk?adany bia?y ko?nierz od koszuli. W?o?cianie rzadko kiedy chodz? boso, ?apci ?a? wcale nie nosz?; powszechnem dla nich obuwiem s? buty juchtowe z wysokiemi cholewami, na obcasach i z podk�wkami. Naturalnie, ?e natrafiaj? si? tak?e biedacy ubrani w ?achmany, lecz spotyka si? ich stosunkowo rzadko. Wszystkie kobiety ubieraj? si? jednakowo, w sp�dnice perkalikowe, przyjaci�?k? flanelow? lub bajow?, chustk? kolorow? na g?owie i p?aszcz takiego? koloru i kroju, jak u m??czyzn.
Nadmieni? wypada, ?e wszyscy w?o?cianie gol? sobie brod?. Kobiety s? nie?adne, z szerokiemi twarzami i kr�tkiemi nosami; ca?a za? ludno?? ma po wi?kszej cz??ci blond w?osy.
?ywno??, sztuka kulinarna.
Po?ywienie mieszka?c�w, tak samo jak mieszkania, r�?ni si? bardzo, stosownie do ich stanu i stopnia zamo?no?ci; bogatsi i ?redni w?a?ciciele d�br, oraz duchowie?stwo, maj? sw? odr?bn? kuchni? w gu?cie polskim; do potraw u?ywana jest obfito?? t?usto?ci, mianowicie mas?a, s?oniny i szmalcu g?siego; w miejscowo?ciach atoli granicz?cych z Prusami i u tych, kt�rzy s? rodem z Prus, niezb?dn? przypraw? stanowi cukier, bez domieszania kt�rego nie podaje si? nawet mi?so.
Lud tutejszy jest w og�le w?t?ej - budowy cia?a; rzadko natrafi? mo?na na osob? dobrze zbudowan?, liczby za? przytaczane przez dra Krosnowskiego o ?redniej d?ugowieczno?ci tutejszej ludno?ci w?o?cia?skiej, potwierdzaj? wyrazy powy?sze. Podczas gdy w Norwegji d?ugowieczno?? wynosi w przeci?ciu 43,64, we Francji 40,36, w Anglji 36,92, w Prusach 31,10,� w powiecie lipnowskim wynosi ona dla katolik�w 28, dla ewangelik�w za? 22 lata.
Higiena.
Warunki higieniczne, jak okazuje si? z powy?szego, s? niezbyt pomy?lne, zar�wno dla w?o?cian jak i dla mieszczan; od�r nawozu po wsiach, woda z gnoj�wek rozlewaj?ca si? a? pod same drzwi dom�w, brak ?wiat?a w izbach i brak wentylacji z powodu ?le urz?dzonych piec�w, � wszystko to oddzia?ywa szkodliwie na ludzi i sprawia, ?e maj? oni po wi?kszej cz??ci twarze blade, apatyczne i nie?adne.
Rypin zw?aszcza odznacza si? bardzo z?emi warunkami higienicznemi.
O po?ywieniu ?yd�w, nawet nie ubogich, dr. Krosnowski pisze:
�Kuchnia u ?yd�w, zw?aszcza ubogich, r�?ni si? od kuchni chrze?cian; ryby cz?stokro? nie?wie?e, lub te? bardzo drobne i rozgotowane, nast?pnie za? spo?ywane na zimno, kartofle podawane zwykle dwa razy na dzie?, kugiel szabasowy, przyrz?dzany bardzo t?usto, i nareszcie powstrzymywanie si? ca?kiem od jedzenia, � wszystko to daje pow�d do cz?stych chor�b ?o??dkowych u ?yd�w; lecz z drugiej za to strony, wstrzemi??liwo?? pod wzgl?dem po?ywienia, chroni ich nieraz od chor�b kana?u pokarmowego, kt�rym ulegaliby niezawodnie przy takim trybie ?ycia."
Co si? za? tyczy mieszka?c�w miast, ?ywi? si? oni po wi?kszej cz??ci tak samo jak w?o?cianie; lecz s? tak?e ludzie ubodzy, kt�rzy nie jedz? nigdy nic innego, opr�cz kartofli z sol?, przyczem dla odmiany dolewaj? niekiedy do kartofli obranych wod? z sol?.
Warunki higieniczne samego miasta Rypina s? bardzo niekorzystne, pomin?wszy nawet mieszkania zimne i wilgotne, oraz brak wychodk�w i osobnych miejsc do wylewania pomyj. Ma?a rzeczka Rypienica tworzy pod samem miastem do?? znaczny staw, poro?ni?ty szuwarem i pe?ny szlamu, do takiego stopnia, ?e g??boko?? wody dochodzi tylko do jednego arszyna, pod wod? za? znajduje si? warstwa czarnego szlamu cuchn?cego, pochodz?cego z rozk?adu ro?lin wodnych i nieczysto?ci miejskich, p?yn?cych do stawu. Gromadzi?o si? to wszystko w ci?gu jakich lat kilkudziesi?ciu i tyle? czasu powietrze zara?one jest wyziewami miazmatycznemi. Zdarza?o mi si? znajdowa? w tym stawie, w znacznej ilo?ci, jedn? z ro?lin paso?ytnych, barcina ventriculi, spowoduj?cych chorob? w rodzaju choleryny. Nie trudno wyt?umaczy? przyczyn? bardzo szkodliwych wyziew�w b?otnistych, je?eli zwa?ymy, ?e ca?a cz??? miasta, kt�ra po?o?ona i jest ko?o stawu, pobudowa?a nad wod? chlewki, wychodki i inne tym podobne kom�rki. Pomimo wszystkich usi?owa? ze strony policji i administracji, nie zdo?ano jeszcze dot?d zniewoli? do przeniesienia tych budynk�w gospodarskich dalej od stawu, albowiem dziedzi?ce, maj?ce po kilka krok�w w, szerz i wzd?u?, nie pozwalaj? stanowczo na takie przeniesienie. Opr�cz tego, garbarze mocz? potajemnie w stawie sk�ry natychmiast po wydobyciu ich z kot?�w, ?ydzi za? pior? bez ceremonji brudn? bielizn? w tem samem miejscu, sk?d w p�? godziny potem bior? sami wod? do gotowania i picia.
Woda studzienna, zar�wno w Rypinie, jak i w Dobrzynie odznacza si? dobremi przymiotami; ta ostatnia osada ma opr�cz tego wyborn? wod? w rzece Drw?cy. W og�le ca?y powiat posiada wod? mi?kk? i odznaczaj?c? si? dobremi przymiotami.
Choroby.
W mie?cie Rypinie, cz??ci? za? tak?e po wsiach w powiecie, chorob? grasuj?c? najcz??ciej jest tyfus; opr�cz tego panuj? zapalenia p?uc, ko?tun, odparzenia n�g; ta ostatnia choroba pochodzi z z?ej sk�ry na butach i z nieu?ywania skarpetek. Do innych chor�b przyczynia si? mro?na zima i wilgotna wiosna.
Statystyka chor�b w powiecie jest prawie niemo?ebna, na ca?y bowiem powiat jest jeden tylko lekarz powiatowy, z porady kt�rego mo?e korzysta? zaledwie 1/10 cz??? chorych; trudno jest temu jednemu lekarzowi zbada? w?asno?ci chor�b i liczb? chorych; lecz nawet ta 1/10 cz??? nie dba wcale o pomoc lekarsk?; w?o?cianie udaj? si? w razie choroby do konowa?a wiejskiego, kt�ry puszcza krew stosownie do zap?aty, t. j. za � kop., za 2 kop. i t. d. W roku 1868 odebrano w powiecie 8 lancet�w. W ostateczno?ci w?o?cianie udaj? si? do felczera, lub te? do owczarza, kt�ry poi ich zwykle zi�?kami przeczyszczaj?cymi, z dodaniem do tego zamawia?, naszeptywa? it.p.
Akuszerka jest tak?e jedna tylko na ca?y powiat; po wsiach atoli jest mn�stwo wolno praktykuj?cych bab, kt�re, jak mi opowiadali w?o?cianie, wytrz?saj? po prostu dzieci z kobiet ci??arnych; nic przeto dziwnego, ?e kobiety ze stanu w?o?cia?skiego cierpi? na rozmaite choroby organizmu.
cdn.